Jakub Małecki - "Nikt nie idzie"



Najnowszą powieść Małeckiego można by nazwać wielką elegią na nieobecność. Być nieobecnym znaczy tu nie tylko umrzeć, odejść, porzucić, ale i być zaginionym, chorym, nieświadomym, niepełnosprawnym. Podobnie jak w "Dygocie" autor powraca do eksploracji motywu inności, postrzeganej jako zagrożenie i niebezpieczeństwo tylko do momentu Spotkania. Powieść, której tytuł jest wyimkiem z haiku Basho ("Tą drogą / Nikt nie idzie / Tego dzisiejszego wieczoru"), opowiada o spotkaniach, które zmieniają życie. Olga, młoda kobieta, robi karierę w warszawskiej korporacji; Igor, zafascynowany Japonią, jest naznaczony przez stratę starszego brata; Klemens, zwany Dzikiem, to uzależniony od matki niepełnosprawny mężczyzna. Losy tej trójki splatać się będą w mniej lub bardziej zaskakujących okolicznościach. Szczegóły ich biografii warto odkryć samodzielnie, zwłaszcza że opowieść składa się z pozornie niezależnych całostek narracyjnych, które razem tworzą spójną mozaikę wątków. 

Jak zwykle u tego autora zachwyca subtelność i wrażliwość w opisywaniu postaci i ich tragedii, które wpisane są w każde bez wyjątku istnienie. Opowieść pozwala dostrzec próżny trud dążenia do idealności we własnym mniemaniu, gdyż siłą przyciągającą do siebie ludzi okazuje się właśnie ich kruchość i niedoskonałość. Gdyby odczytać na nowo - i całkiem na serio -  słynny już i wielokrotnie eksploatowany w rozmaitych kontekstach cytat z wiersza Jana Twardowskiego: "spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą", powieść okazałaby się jego trafną ilustracją. Małecki z ogromną empatią i wyrozumiałością portretuje postaci, którym we własnych oczach wiele brakuje, które przez lata wyrzucają sobie niewłaściwe słowa, reakcje, zachowania.

Każdą książkę autora, począwszy od odkrytego przed laty (i niedawno przeczytanego ponownie w poprawionej wersji) "Dżozefa", czytam ze skurczonym melancholią sercem. Wysmakowane językowo i ciekawe konstrukcyjnie powieści ukazują świat przepełniony smutkiem i osobistymi tragediami - w tym świecie jednak wszyscy "połamani" okazują się najpiękniejsi i tylko oni go zmieniają, zaczynając od siebie. 


Komentarze