"Morgan and Freeman" - reż. Ferenc Fehér - XIII Festiwal Lalka też Człowiek



Spektakl Ferenca Fehéra „Morgan and Freeman” to iście szalony seans lalkowego „opętania”. Tancerz i animator wykonuje psychodeliczny układ choreograficzny, w którym granice tożsamości aktora i lalki niepokojąco się przenikają.

Jak czytamy w zapowiedzi spektaklu: „Freeman ma 35 cm i trudny charakter. Być może dla niektórych wygląda jak lalka, ale jak na nią wykazuje zadziwiająco dużo życia i bardzo mało lalkowatości”. Freeman wciąga na scenę Morgana (Ferenc  Fehér, reżyser i aktor), to on pobudza go do ruchu. Aktor leżący bezwładnie na podłodze w pierwszej scenie spektaklu wykonuje ruchy niejako marionetkowe, mechaniczne, narzucone mu z zewnątrz, jest opętany niechcianą aktywnością.

Morgan i Freeman tworzą wspólną tożsamość, chwilami trudno ocenić, kto tu kim kieruje, czy lalka przypadkiem nie manipuluje aktorem. Daje to efekt niezwykłego zwielokrotnienia postaci na scenie. Jeden aktor występuje równocześnie w kilku rolach i zarazem świadomie i bezradnie poddaje się działaniu bardzo żywej lalkowej materii.

Od samego początku scena skąpana jest w siwym dymie, aktor porusza się w umownej, tajemniczej scenerii, „gdzieś”, gdzie wszystko jest możliwe. Nadzwyczajne umiejętności ruchowo-taneczne Fehera sprawiają, że przedstawienie ma w sobie drapieżną dynamikę. Kolejnym sekwencjom tanecznym towarzyszy niepokojąca, gitarowa muzyka (której autorem jest sam Fehér).

W wielości osobowości lalkowo-aktorskich kryje się czarny humor i złośliwy żart. Aktor i lalka zdają się polować na siebie nawzajem, Freeman uzbrojony w rząd zębów, gryzie animatora po nogach, chwyta go za gardło. Freeman jest niby przewrotny chochlik, który nastaje na życie swojego stwórcy. W jednej z sekwencji jego miejsce zajmuje mały, szary króliczek, wyłaniający się z rękawa aktora. Również on, choć z pozoru nieszkodliwy, nieźle wymęczy aktora, każąc mu wykonywać energiczne, niechciane ruchy.

Spektakl ma niespokojny rytm, widzowie zastygają w oczekiwaniu, gdy światło gaśnie, a z dymu wyłania się aktor w rozmaitych pozach. Fehér znakomicie panuje nad martwą materią, sam balansuje na granicy animowania i bycia animowanym. Granica między aktorem a lalką staje się niemal niewidoczna, Morgan i Freeman tworzą wspólnie jeden, monstrualny twór, podlegający artystycznym przekształceniom.

„Morgan i Freeman” ma w sobie element swobodnej zabawy materią, ale i odsłania wysiłek lalkarskiego „rzemiosła”. Jest przy tym równocześnie mroczną i zabawną opowieścią w obrazach, które wyłaniają się z szarej mgły niby we śnie. A owa senna wizja wgryza się podstępnie w umysł i pamięć.


Na XIII Festiwalu "Lalka też Człowiek" spektakl został nagrodzony za kreatywny dialog Form w dramaturgii muzyki. Ferencowi Fehérowi przyznano również nagrodę "Cudnej Chwili" za piękny moment animacji  (nagroda w postaci rzeźby z brązu, repliki rzeźby Noemi ze spektaklu Opcje Życia, autorstwa Ewalda Kornka, przyznawana przez Marka b. Chodaczyńskiego, prezesa Unii Teatr Niemożliwy) za uśmiech w spektaklu "Morgan i Freeman":



Komentarze