Jakub Małecki - "Święto ognia"


Czytelniczą przygodę z twórczością Jakuba Małeckiego zaczęłam kilkanaście lat temu. Drżałam wówczas z uciechy nad psychodelicznością "Dżozefa", "Przemytnika cudu", "W odbiciu" czy "Odwrotniaka".
Od czasów "Dygotu" odkrywam jego bardziej wrażliwe, subtelne oblicze, niezwykły talent wnikania pod podszewkę ludzkich emocji, docierania do samego rdzenia egzystencji i prawdy o człowieku.

"Święto ognia" potrzaskało mi serce i poskładało je na nowo. Trudno opowiedzieć o książce, nie zdradzając za dużo, a jej wielka wartość polega właśnie na niedopowiedzeniach, ulotności wspomnień, stopniowym odsłanianiu prawdy o bohaterach.

Historię opowiadają nam trzej narratorzy - ojciec, Leopold i jego dwie córki, Łucja i Anastazja. Główna rolę odgrywa właściwie dwudziestoletnia Nastka, wrażliwa dziewczyna z porażeniem mózgowym, która ogląda świat z okna pokoju, komentuje rzeczywistość i opowiada o swojej codzienności. Piękny to portret bogatej osobowości, która zmaga się z ograniczeniami własnego ciała, lecz ma w sobie dziecięcy zachwyt, ciekawość i przekonanie, że mimo przeszkód do pokonania, życie może być "ekstra i super". Łucja jest tancerką Baletu Narodowego, pełną pasji perfekcjonistką, która walczy z kompleksami z dzieciństwa, szuka uznania ojca i jako jedyna rozumie język siostry. Leopold zmaga się z trudami rodzicielstwa, a nocami ucieka do miejsca, w którym może w samotności rozpamiętywać przeszłość.

Owa tajemnicza przeszłość naznacza teraźniejsze losy bohaterów, ich motywację i wybory. Prawdę o niej poznajemy z różnych perspektyw, osobiste historie bohaterów przeplatają się, oświetlają wzajemnie i uzupełniają.

Małecki po raz kolejny tworzy przejmującą opowieść, z której bohaterami łatwo się zżyć, a potwornie trudno rozstać. Piękno metafory i zaskakujących skojarzeń słownych sprawia, że opisy zwykłego życia brzmią jak proza poetycka, którą czyta się z egzystencjalnym niepokojem i potwornie gryzącym wzruszeniem.

"Święto ognia" mówi prosto, acz głęboko, o radości życia mimo tragedii, o rodzicielskiej, małżeńskiej, siostrzanej miłości, która jest siłą napędową codziennej walki z życiem. To kawał pięknej prozy o pięknie człowieczeństwa. 

Komentarze

  1. Ten blog naprawdę mi się podoba. Na ten blog na pewno bardzo szybko wrócę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz