"Baaach!" - reż. Tomasz Maśląkowski - Wrocławski Teatr Lalek i Fundacja Lale.Teatr


 

Finezyjna symfonia na dwoje aktorów i kartonowe pudła? I to dla dzieci? Jestem na tak (a nawet: taaak!). "Baaach!" to stanowczo "mój" typ teatru dla dzieci - połączenie zabawy, humoru i mądrego przesłania z kreowaniem świata z niepozornych środków.

Scenografia spektaklu jest bardzo prosta - całą scenę otaczają sterty kartonów, wśród których porusza się aktorka (Kamila Chruściel) w dżinsowych spodenkach i sweterku w romby. Milcząca bohaterka (bo słów w przedstawieniu naprawdę niewiele, a nawet mogłoby się bez nich zupełnie obyć) przestawia, odkłada, przekłada i przesuwa pudełka do momentu, gdy jedno z nich zaczyna się "magicznie" poruszać. Interakcja aktorki z przedmiotem stopniowo ewoluuje w interakcję z postacią - gdy z wnętrza ogromnego pudła wyłaniają się nogi drugiego aktora (Piotr Starczak). Zanim jednak dojdzie do spotkania dwojga ludzi w pełnej krasie, widzowie mogą obserwować szaloną zabawę bohaterów, których ciała częściowo przesłaniają pudełka. A to wszystko do dźwięków muzyki Jana Sebastiana Bacha w oryginalnej aranżacji Grzegorza Mazonia.

Umowność świata przedstawionego, postaci i ich otoczenia sprawia, że spektakl można interpretować na wiele sposobów. Dzieciom zapewne spodobają się aktorskie dynamiczne harce i przemiany w pudełko-ludki (co wnioskuję po entuzjastycznych reakcjach młodszej części widowni). Dorosłym prosta historia o dwojgu ludzi dostarczy materiału do przemyśleń nad istotą (i trudem!) budowania relacji, czułości, wspólnoty, a w końcu - związku czy rodziny. Osobiście z wielkim przejęciem śledziłam rozwój akcji, a na pięknym finale do dźwięków III Koncertu Brandenburskiego szczerze się wzruszyłam.

Od kilkunastu chyba już lat śledzę koprodukcje Wrocławskiego Teatru Lalek i Lale.Teatru - od "Podłogowa" i "Ściany banana" po "Kulkę". I wszystkim naprawdę bardzo je polecam - a "Baaach(a)!" dodaję do ulubionych! 

 

 

 Plakat spektaklu ze strony Wrocławskiego Teatru Lalek

 

Komentarze