Backman ładny jak wszystkie Backmany! Jak zawsze autor opowiada o sympatycznych bohaterach,którzy mimo trudnych doświadczeń zachowują wiarę w piękno życia,przyjaźni i sztuki (z zadziwieniem i radością, "że w ogóle się przydarzyli"). Przy tym swobodnie sobie hopsa między dwiema liniami czasowymi, za nic sobie mając chronologię zdarzeń,a obraz rzeczywistości buduje z małych puzzelków,które dopiero w finale zaczynają do siebie pasować.
We współczesnej linii czasowej mamy do czynienia z Louise, początkującą artystką i
uciekinierką z rodziny zastępczej,która na ważnej aukcji dla bogaczy
chce zobaczyć wyjątkowy obraz - Ten z morzem. Nie spodziewa się,że
dziwnym trafem wsiąknie w historię przedstawionych na nim nastolatków i
odbędzie szaloną podróż z jednym z nich.
Przed laty, czyli dwadzieścia pięć lat przed wątkiem
Louise,poznajemy czwórkę młodych ludzi - Artystę,Joara,Teda i Ali,którzy
wspólnie przeżyją najpiękniejsze lato swojego życia.
Backman
już wiele razy dał się poznać jako opowiadacz pięknych
historii,budzących nadzieję mimo traum (w "Moich przyjaciołach" pojawi
się niemało przemocy, przede wszystkim w realiach rodzinnych). Nie
wiem,jak to robi,ale zawsze wypowiada wiele trafnych zdań na temat
życia,świata, rodzicielstwa i miłości, na które reaguję wzruszonkami aż
do gardłościsku. Lubię go bardzo też za to,jak pięknie opowiada o swojej
żonie o dzieciach w podziękowaniach (jeśli nie czytacie podziękowań,to
zacznijcie!). Z ogromnego sentymentu jestem w stanie nawet wybaczyć
sporo nieprawdopodobnie szczęśliwych zbiegów okoliczności w historii
Louise i zbyt rozbudowane zakończenie. Nie zawiodłam się na Backmanie
ani razu - więc i Wam go bez wyrzutów sumienia niezmiennie zalecam!
Powieść przetłumaczyła (bardzo pięknie) Anna Kicka.

Komentarze
Prześlij komentarz