"Wypisz,wymaluj...miłość"


Nie jest to może arcydzieło sztuki filmowej, jednakowoż banalny przekład oryginalnego tytułu "Words and pictures" i użycie kliszy "komedia romantyczna", jest dla filmu mocno krzywdzące. Jack (Clive Owen) to niezły belfer od angielskiego, człowiek jednak mały i pogubiony: a to nie umiejący się dogadać z synem, a to nadużywający alkoholu, a to uciekający się do plagiatu, by ratować przebrzmiałą sławę obiecującego literata. Dina (Juliette Binoche) jest malarką, cierpiącą na postępujący gościec, który ogranicza jej twórcze możliwości, w związku z tym sarkastyczną i zgorzkniałą. Zgodnie z zasadą "kto się czubi, ten się lubi", między tymi dwojgiem zacznie się sporo dziać. Pretekstem do częstych interakcji bohaterów jest szkolny spór o prymat słowa nad obrazem i vice versa. Spiętrzenie motywów chwilami irytuje, parę wątków przydałoby się rozwinąc. Owen i Binoche grają jednak tak sympatycznie, że przymyka się oko na scenariuszowe niekonsekwencje. Jeśli dodać do tego obfitość literackich cytatów, od Szekspira po Updike'a, intelektualne wywody i językowe gierki, film jest przyjemny dla oka i ucha. I choć daleko mu do "Stowarzyszenia umarłych poetów" czy "Udręki i ekstazy", pozwala się zadumać nad sztuką i życiem: czy może raczej nad sztuką życia i życiem dla sztuki.

(zdj. filmweb.pl)

Komentarze