"Kulawa kaczka i ślepa kura" - reż. Tomasz Maśląkowski - Wrocławski Teatr Lalek i Fundacja Lale.Teatr

 

"Kulawa kaczka i ślepa kura" to spektakl szalenie absurdalny, groteskowy i przezabawny, a jednocześnie w absurdzie swym niezwykle mądry. Opowieść o skrajnie różnych bohaterkach pokazuje, jak można różnić się pięknie, jak wielką siłą jest wyobraźnia, jak przyjaźń chroni przed samotnością i pozwala spełniać nawet najbardziej odjechane marzenia.

Kaczka (Marta Kwiek) mieszka sama na prawie pustym podwórku i "nikt jej nie odwiedza". Znienacka zjawia się u niej Kura (Anna Makowska-Kowalczyk), by zupełnie bez skrępowania zaproponować wspólną wyprawę do krainy, w której spełniają się marzenia. Widz zaczyna zatem śledzić pełną zwrotów akcji i tragikomicznych wydarzeń historię o bohaterkach, które wspierają się nawzajem, choć nie mogłyby się chyba bardziej różnić. Kaczka jest zalękniona i zachowawcza, wszędzie wietrzy niebezpieczeństwo, boi się wyściubić nos poza podwórko, a co dopiero przyznać się do marzeń. Kura idzie przez świat przebojem mimo swojej ślepoty, chce się dobrze bawić i nie waha się zawalczyć o spełnienie swoich snów. Co ciekawe, bohaterki nie marzą wcale o uwolnieniu od niepełnosprawności - uznają ją za nieodłączny element swojej tożsamości i wyjątkowości. Podróż Kaczki i Kury zmierza do zaskakującego finału,w  którym to łącząca je relacja i uwolnienie od samotności okażą się ważniejsze od innych pragnień.

Spektakl grany jest w bardzo skromnej scenografii: pusty, oświetlony prostokąt podwórka z pniem drzewa w rogu stanowi pole dla wyobraźni, zmieniając się stopniowo w ciemny las, najgłębszą przepaść i najwyższą górę. Nastrój buduje gra świateł, a niekiedy prawie zupełna ciemność. Dialogom bohaterek od samego początku towarzyszy audiodeskrypcja (w jednej ze scen zwana Panem Głosem), opisująca, co dzieje się na scenie, pozwalająca na odbiór przedstawienia również osobom niewidomym i niedowidzącym. Stanowi ona nie tylko uzupełnienie spektaklu, ale i jest swego rodzaju trzecim bohaterem-narratorem i komentatorem.

Szalone tempo przedstawienia i groteskowy rysunek postaci to zasługa przede wszystkim rewelacyjnych aktorek. Marta Kwiek i Anna Makowska-Kowalczyk grają po wariacku, dynamicznie, fikając i miotając się po scenie, potrafiąc jednocześnie wzbudzić zaufanie i czułość (m.in. w scenach, w których bohaterki opowiadają o swoim życiu przed wykluciem z jajka). Obu aktorkom biję brawo na stojąco!

Spektakl porusza poważne tematy (jak niepełnosprawność, samotność, oswajanie inności) mądrze i z wyczuciem, bez moralizowania. Pokazuje również, jak (w bólach i z mozołem) rodzi się przyjaźń: zanim bohaterki zaakceptują się i polubią, będą musiały nieźle się pokłócić i przeżyć wspólnie wiele trudności. Prostota formy świetnie współgra z głębią przekazu i otwiera wiele pól do interpretacji. Przedstawienie na postawie tekstu Ulricha Huba jest dowodem na to, że bajki o zwierzęcych bohaterach wciąż mają się dobrze - i wciąż pozwalają widzom w bezpiecznej przestrzeni oswajać bardzo ludzkie pragnienia i lęki. 

 

 (fot. teatrlalek.wroclaw.pl)

Komentarze